Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów przyjrzał się firmom oferującym karty kredytowe. Zdaniem urzędników klienci mogli nie znać pełnych kosztów korzystania z tych produktów.
UOKiK wszczął postępowanie
Jak informuje Radio ZET, UOKiK prowadzi postępowanie wobec firm Easy Payment i Fincard. Urząd sprawdza, czy przedsiębiorcy nie omijali przepisów dotyczących maksymalnego oprocentowania kredytów konsumenckich.
Według ustaleń urzędu obie spółki miały pobierać dodatkowe opłaty związane z korzystaniem z kart kredytowych. Problem polega na tym, że opłaty te mogły działać podobnie jak odsetki, zwiększając rzeczywisty koszt kredytu.
O co chodzi w sprawie?
Karta kredytowa jest traktowana przez prawo jako forma kredytu konsumenckiego. Oznacza to, że wysokość odsetek i części opłat podlega określonym ograniczeniom.
UOKiK wskazuje, że w przypadku badanych firm część prowizji i opłat była uzależniona od wykorzystanego limitu kredytowego. Im więcej pieniędzy pożyczał klient, tym wyższe były nie tylko odsetki, ale również dodatkowe należności.
Stanowisko urzędu
UOKiK wskazuje, że konsumenci mogli być wprowadzani w błąd co do rzeczywistych kosztów korzystania z kart kredytowych.
Zdaniem urzędu klienci mogli nie otrzymywać pełnej informacji o tym, ile faktycznie kosztuje korzystanie z limitu kredytowego. To właśnie dlatego wszczęto postępowanie wyjaśniające.
Co dalej?
Na tym etapie nie zapadły jeszcze ostateczne decyzje. Jeśli jednak zarzuty się potwierdzą, firmom może grozić kara sięgająca nawet 10 proc. rocznego obrotu za naruszenie zbiorowych interesów konsumentów.
Dla osób korzystających z kart kredytowych to sygnał, by dokładnie sprawdzać tabele opłat i prowizji oraz zwracać uwagę nie tylko na oprocentowanie, ale także na dodatkowe koszty związane z produktem.